|
O Leśnej, Siennej ... czyli miejscowościach należących do Gminy Lipowa.
O miejscowościach wymienionych w tytule oraz ich historii wiele
możemy znaleźć w książce„Chronografia, albo Dziejopis Żywiecki”, którego
autorem jest Andrzej Komoniecki. Dowiedzieć się można m.in. skąd pochodzą
ich nazwy, jacy ludzie tam mieszkali . Na końcu są zawarte ciekawostki i
ilustracje o tych właśnie miejscowościach.
Najpierw Lipowa, bo przecież tam znajduje się Urząd Gminy:
Jej nazwa, jak podaje „Dziejopis Żywiecki” wywodzi się od chałupy
postawionej przez poddanego. Chałupa ta została zbudowana w całości z drzewa
lipowego, więc nazwano ją Lipową, a później od tej chałupy wieś została
nazwana Lipową. Jak pisze Andrzej Komoniecki, autor „Dziejopisu”, przez tę
wieś przepływała rzeka Kalna, która potem wpadała do rzeki Żylce. W roku
1594 w Lipowej miało miejsce morderstwo: „…niejaka Dorota Szczepanowa
z Lipowej zabiła Jurka Szczepana, męża swego, namówiwszy się z
Łomzikiem, pokrewnym swoim, z którym cudzołóstwo popełniła…” Zbrodnia
ta została zaplanowana po pobiciu jej przez męża. Mężobójczymi przygotowała
dół w komorze pod łóżkiem i po zamordowaniu go
przez uderzenie czekanem w głowę tam go zakopała.
Za ten okropny czyn została skazana przez sąd Żywiecki.
Natomiast w roku 1595 w Żywcu odbyły się egzekucje 3 osób w tym
Barbary Opielunki z Lipowej, którą sołtys podejrzewał o rzucanie
uroków na ich plony oraz bydło. W roku 1674 doszło do śmierci Zofii
Wieczorkowej, która będąc u rodziców przepalała wódkę
i nieostrożnie ją zapaliła. Chcąc to wszystko ugasić fartuchem sama się
zapaliła i spłonęła. Z „Dziejopisu” można także dowiedzieć się, iż w roku 1705
na śmierć przez ścięcie i ćwiartowanie skazany został Kazimierz Motyka,
któremu zarzucono rozbój oraz rabunek. Tego samego roku niejaki Malcher
Motyka został skazany na odcięcie ręki, nogi oraz wypalenie szubienicy na
czole za rozbój i rabunek. Później za opłatą leczył go kat.
Jak pisze Andrzej Komoniecki kościół w Lipowej miał być zbudowany wyżej:
„Świętego Bartłomieja Apostoła kościół lipowski. Ten miał być zbudowany
wyżej trochę nad tym na półgórku na górce wyniosłej i wydatnej.
I gdy najpierwsze dwoje
drzewa na ten kościół przywieziono i składano z wozu na tej pomienionej górce,
one same wziąwszy się, dziwnym sposobem z tej górki skulały i na to miejsce,
gdzie stoi, stanowiły. I tak, widząc zrządzenie Boskie, tam drzewa nawożono i
założywszy go, choć na miejscu mokrzystym, zbudowano.” Dowiedzieć się
również można, że parafia Lipowa należała do dekanatu Oświęcimskiego.
O Słotwinie także można wiele znaleźć w „Chronografii”: Nazwa jej
pochodzi od słodkich jagód albo trześni tam rodzących się. Rosło tam również wiele drzew.
W roku 1673 miała miejsce wojna słotwińska.
Andrzej Komoniecki tak opisuje to wydarzenie: „Roku
Pańskiego 1673 wojna słowińska nastała, iż po śmierci Jana Kazimierza, króla
polskiego, Państwo Żywieckie osierociało i Jego Mość pan Stanisław z Warszyc
Warszycki, kasztelan krakowski, trzymając Łodwigowskie Państwo, wieś
Słotwinę, do Żywieckiego Państwa należącą, chciał sobie od Łodygowic i
Państwa jego przyłączyć i przywłaszczyć, twierdząc, iż za granicą jego jest jemu
należy. O co, zebrawszy chłopstwo, chciał mocą tę wieś Słotwinę odjąć ( …) w
poniedziałek świąteczny utarczka była, lecz żywiecka strona łodwigowską
rozgromiła, iż nic nie wskórali.” W roku 1688 niejaki Wojciech Miczek ze
Slotwiny został na śmierć skazany, a było to tak: „ Tegoż roku Wojciech Miczek
za Słotwiny o rozbój był ścięt i ćwiartowan, na którego egzekucję czterze kacia
z Cieszyna przybyli. A ten będąc na torturach, do niczego przyznać się nie
chciał i stryczki się pod nim targały.” Potem znaleźli u niego znamię nad lewą
łopatką. Gdy to się stało, do wszystkiego się przyznał. „Dziejopis Żywiecki” tak
przedstawia jego egzekucję: „Na placu tedy ścinając go, jeden klęczącemu za
włosy trzymał głowę, a drugi ściął. Wtym ciało na ziem upadło, a on głowy nie
dopuszczając na ziemię, dotrzymał i w ręce głowę za włosy trzymając, około
prezentował.” Również w roku 1702 Franek Miczek ze Słotwiny o rabunki za
Pietrzykowicami na granicy łodwigowskiej ścięt i ćwiartowan. Opisana jest tu
również góra Groń Niesłychany wznoszący się nad Słotwiną.
W „Chronografii” można również znaleźć coś o Leśnej:
Książka tak tłumaczy jej nazwę: „Leśna wieś, ta na miejskim gruncie
zasadzona jest, gdyż tam na tym miejscu leśni miejscy pola swoje miewali.(…)
Która od leśnych i od Leśnej rzeki nazwana.” Na Leśnej również Marcin
Piegłowski (cześnik krakowski) postawił folwark, a założył go na gruncie
Urbana Pawlusza, za co dał mu wolność w Zabłociu. Również w 1715 roku
pewien szewc żywiecki po spowiedzi w Wielki Czwartek przenocował w Leśnej
i tam zmarł. Ludzie nie wiedzieli, dlaczego, ponieważ człowiek ten był całkiem
zdrowy. Za to w 1718 roku niejaki Kazimierz Knotek podpalił piekarnie
pewnego urzędnika, chcąc się na nim zemścić. Później schował się w Leśnej.
Ogień ugaszono , a jego znaleziono i na śmierć skazano. Zaś w 1720 roku w Bożą Mękę kamienną piorun uderzył. Kamień, co na nim stała
rozbił się na 4 części, a tę kolumnę rozłamał na 3 części.
Sienną też opisuje „Chronografia”, chociaż nie tak bogacie jak te
wymienione wyżej miejscowości:
Sienna, dawniej Sienne Pole zawdzięcza swą nazwę wielkim polom siana, które
mieli mieszczanie żywieccy.
„Dziejopis Żywiecki” opisuje też, jak to w 1707 roku we wsi Siennej powiesił się rybak,
niejaki Wojciech Piecuch. Powiesił się on na czereśni, a chłopi, którzy go znaleźli
zakopali go na granicy.
Podobnie jak Sienna, Ostre również nie jest opisane zbyt obszernie:
Wieś ta zawdzięcza swoją nazwę górze, która piętrzy się nad nią. Góra ta jest
ostra i Ostre się zowie. W XVII w. w Ostrym nie było roli, tylko 15 zarębników.
Niestety Twardorzeczka nie jest opisana w tej książce, ponieważ jest
zapewne młodą wsią, choć pewnie ma równie ciekawą historię jak wyżej
wymienione wsie. Wszystkie te miejscowości są bardzo piękne i mają swoją
tradycję regionalną. Jest tam zespół Lipowianie. Co roku odbywają się zawody
OSP. Gimnazjum znajduje się w Twardorzeczce i uczęszczają tam uczniowie z
całej gminy. Nad nimi wznosi się góra Skrzyczne (najwyższy szczyt Beskidu
Śląskiego), z której są piękne widoki.
opracował: Mariusz Jagosz, uczeń Gimnazjum im. Jana Pawła II w Twardorzeczce, opiekun: mgr Marian Kaszkur.
|
|