|
Pieniny - jakie cudne!
Wakacje, dla niektórych z nas nuda, za dużo czasu wolnego… Cóż to była za radość kiedy otrzymaliśmy informację o wycieczce w Pieniny, organizowanej przez Panią pedagog Bożenę Jakubiec. Koszty okazały się niewielkie za przyczyną dofinansowania z Urzędu Gminy w Lipowej, a wrażenia jak się później okazało niezapomniane.
8 lipca 2006 roku spod naszego Gimnazjum w Twardorzeczce 14 uczniów szkół gminy Lipowa w tym najwięcej nas - gimnazjalistów wyruszyło na trzydniową wycieczkę w Pieniny. Droga na miejsce upłynęła w miłej atmosferze. Poznawaliśmy się, dobierali pokojami, żartowali i wymieniali spostrzeżenia po zakończonym niedawno roku szkolnym.
W pierwszym dniu naszego pobytu zwiedziliśmy dwa zamki w Niedzicy i Czorsztynie (trzeba przyznać, że mają imponującą historię, sam fakt, że pochodzą z XIV w jest fascynujący). Płynęliśmy statkiem po Zalewie Czorsztyńskim, podziwiając widoki, a następnie udaliśmy się na spływ Dunajcem. Płynąc tratwą uśmialiśmy się jak nigdy w życiu za sprawą niesamowitych flisaków i ich opowieści. Nawet nie straszne były nam pomruki burzy, która szła krok w krok za nami wzdłuż granicy za Słowacją. W tym dniu pojechaliśmy jeszcze do Szczawnicy, gdzie niektórzy z nas wyjechali czteroosobową wyprzęganą koleją krzesełkową na szczyt Palenicy (722 m n.p.m.). Pełni entuzjazmu i już obecnych wrażeń dojechaliśmy do naszych pensjonatów w Krościenku, by nabrać sił na dalsze przygody.
Następnego dnia z samego rana wyruszyliśmy na podbój Trzech Koron (najwyższa z nich Okrąglica, na której znajduje się balkon widokowy ma 982 m n.p.m.), Góry Zamkowej (779 m n.p.m.) i Sokolicy (747 m n.p.m.). Trzeba przyznać, że ten istny maraton górski dał nam w kość (przeszliśmy przeszło 30 kilometrów w bardzo dobrym tempie jak twierdził spotkany na szlaku goprowiec). Widoki jednak rekompensowały wszystko, nawet narzucone tempo.
Wieczory mijały nam pod znakiem piłki nożnej. Zasiadaliśmy przed telewizorem i kibicowaliśmy ulubionym drużynom (należy nadmienić, że wtedy trwały rozgrywki mistrzostw świata w piłce nożnej). W niedzielę zrobiliśmy grilla, przy którym oczywiście oglądaliśmy mecz Francja - Włochy.
W trzecim, niestety ostatnim dniu wycieczki udaliśmy się do Wąwozu Homole zbudowanego w całości z wapienia białego i czerwonego, gdzie podziwialiśmy skałki, głazy i urocze górskie strumyczki. Niektórzy z nas zaliczyli najwyższą górę na tej wycieczce - Górę Wysoką (1050 m n.p.m.), na którą szlak prowadzi z tego właśnie Wąwozu. W drodze powrotnej zwiedziliśmy stary kościółek w Dębnie z XIV w, w którym kręcono scenę zaślubin Janosika z Maryną. Ale to nie koniec nasza kochana Pani Bożenka zrobiła nam niespodziankę, wiedząc, że niektórzy z nas nie byli w Zakopanem przywiozła nas właśnie tam pod szczyty Tatr!!! Na zakończenie naszej wyprawy spacerowaliśmy więc po Krupówkach i oddychaliśmy specyficzną atmosferą tej słynnej ulicy Zakopanego (oczywiście cała wycieczka najpierw odwiedziła MCdonald'sa), był jeszcze czas by kupić pamiątki.
Zmęczeni, ale zadowoleni wróciliśmy do domów.
Dziękujemy Pani za tak cudowną wycieczkę !!!
Ania Micherda
była uczennica Gimnazjum w Twardorzeczce
|
|
|