Gimnazjum im. Jana Pawła II
                                     w    Twardorzeczce
Gdzie Nas szukać?   Krótka historia szkoły    Kadra   Kalendarz imprez szkolnych    Agrafka  
  Klub Europejski    Matematyczne wędrówki po gminie Lipowa    Przygoda z matmą   Linki  
  Pomóż Srodowisku    Szybciej, wyżej, lepiej    Ocalić od zapomnienia   Kontakt 
Z historii wzięte - czyli coś ciekawego o naszych przodkach.

    Wieś Słotwina nie ma swojej monografii. Istnieje niewiele źródeł, na podstawie których można by ją opracować. Szczególną rolę w badaniu Żywiecczyzny odgrywa „Chronografia albo Dziejopis Żywiecki” spisany przez Andrzeja Komonieckiego (ok. 1658-1729), jednak dawny wójt Żywca poświęca Słotwinie stosunkowo mało miejsca.

    W niektórych nazwach miejscowości często jest ukryta historia, sposób życia mieszkańców lub ich inna charakterystyczna cecha. Tak jest również w naszym przypadku. Według autora „Dziejopisu Żywieckiego” nazwa Słotwina ma związek z dużą ilością roślinności wydającej bardzo słodkie owoce. Komoniecki wyraża to w słowach: „Słotwina od słodkich jagód albo trześni tam rodzących się i tam wiele będących drzew nazwana”. Natomiast inna legenda znana mieszkańcom głosi, że „Słotwina” wywodzi się od wielu słowików zamieszkujących obfite w drzewa tereny ( ustny przekaz dziadka).

    Moja rodzinna miejscowość jest niewielka, ale urokliwa. Szczególne zainteresowanie wzbudza pobliski las, gdzie można wspaniale odpocząć. Słotwina położona jest u stóp najwyższego szczytu w Beskidzie Śląskim- Skrzyczne (1257 m n.p.m.). Komoniecki tak wyjaśnia genezę góry Skrzyczne: „(...) Na tej górze jest jezioro jedno na kształt stawu sitowiną zarosłe, gdzie czarna woda zawsze stoi, i stąd nazwana ta góra Skrzecznią albo Skrzeczno, że w tym jeziorze żaby często skrzeczą, że ich daleko pod wieczór słychać (...)”. Z północno-wschodniego zbocza Skrzycznego wypływają dwa potoki- Kalna i Kalonka, które po połączeniu tworzą jedną rzekę- Kalna.

    „ A spod tej góry Skrzecznie płyną dwie rzeki i swemi potokami wychodzą: jedna rzeka nazwana Kalonka, z jednej strony Palenice tej góry, a druga Kalna przezwana z drugiej jej strony i schodzą się z sobą u młyna słotwińskiego.” Przytoczony fragment Dziejopisu zwraca uwagę na bardzo interesujący wątek związany z pierwotną lokalizacją Słotwiny. Pozwala wnioskować, że w przeszłości terytorium wsi obejmowało część współczesnego Poddzielca. Ma to potwierdzenie w rzeczywistości, jako, że na Poddzielcu do dnia dzisiejszego istnieje miejsce (przysiółek) zwane lokalnie przez starszych mieszkańców „Młynem”. Używa się także sformułowań „do Młyna”, „Marysia ze Młyna”, „Młynorze”, chociaż od dawna w tej okolicy nie ma żadnego młyna.

    Podsumowując, pierwsze zabudowania Słotwiny powstały nad potokiem Kalonka, a na rzece Kalna była granica Państwa Żywieckiego i Państwa Łodygowskiego. Przytoczone fragmenty dotyczące tematu położenia i granic Słotwiny zainspirowały mnie na tyle, że w przyszłości chciałabym go pogłębić.

    Innym niezwykle ciekawym i zaskakującym fragmentem Dziejopisu dotyczącym Słotwiny są wzmianki na temat zbójnictwa.
    Wójt Żywca, Andrzej Komoniecki ukazuje nam w swoim dziele, jak za czasów panowania Jana III Sobieskiego, przeszło trzy stulecia temu, na Żywiecczyźnie szerzyło się rozbójnictwo, a nasze tereny zalała fala przestępstw. Większość wymierzanych kar stawiano właśnie za rozbój i rachunki. Z dokumentów wynika, że do wykonywania egzekucji powoływani byli za bardzo wysoką opłatą kaci z Cieszyna lub Oświęcimia. Ich zadaniem było zmuszenie skazańca do przyznania się do winy. Zazwyczaj odbywało się to za pomocą tortur i ćwiartowania, a po otrzymaniu wymierzonego celu, dopełnieniem było ścięcie lub powieszenie. Egzekutorzy za wykonanie swojej pracy otrzymywali ogromne sumy pieniężne, z czego niewielką część oddawali do swojej siedziby.

    Warto zwrócić uwagę na tragizm wymierzanej kary, którą autor Dziejopisu tak nam przedstawia: „Tegoż roku Wojciech Miczek ze Słotwiny o rozbój był ścięt i ćwiertowan, na którego (egzekucję) czterze kacia z Cieszyna przybyli. A ten będąc na torturach, do niczego się przyznać nie chciał i stryczki się na nim targały, aż opatrzywszy go, charakter nad łopatką lewą, w ciele zaprawiony i zarośniony jemu naleźli, to jest jakąś kosteczkę, po czym przyznał się. Na placu tedy ścinając go, jeden klęczącemu za włosy trzymał głowę, a drugi ściął. Wtym ciało na ziem upadło, a on głowy nie dopuszczając na ziemie, dotrzymał i w ręce głowę za włosy trzymając, około stojącym prezentował. Ale za ten figiel złotych 60 od głowy wzięli, co by oświęcimski złotych 10 kontentowałyby się.”. Opisana historia miała miejsce w 1688 roku, w 1702 odnotowano jeszcze jedną dotyczącą innego mieszkańca Słotwiny o tym samym nazwisku: „(...) Znowu die prima Septembris (1.IX.) Franek Miczek ze Słotwiny także o rachunki za Pietrzykowicami na granicy łodwigowskiej ścięt i ćwiertowan (...)”.

    Wymienione wyżej postacie- Franek i Wojciech Miczek prowadziły bujne, przestępcze życie. Nie wiadomo jednak czy byli rodowitymi Słotwinianinami. Obecnie nie ma wśród mieszkańców takiego nazwiska, a starszym jest ono zupełnie nieznane.

    Na podstawie „Dziejopisu Żywieckiego”(wspomniany fragment o rozbójnikach) mamy podstawy sądzić, że nasi przodkowie wierzyli w istnienie demonów. Demony były stworzeniami pośrednimi między potężnymi istotami zza świata, a ludźmi, miłującymi się w chaosie. Wyobrażano je sobie jako dusze zmarłych tragicznie i rządnych zemsty na żyjących. Przykładem takiego demona był „charakternik”, który posiadał cechy diabła lub czarnoksiężnika oraz był odporny na wszelkiego rodzaju kule i broń sieczną. Jego chytrość nie pozwalała na złapanie go. Cechą charakterystyczną tego demona było znamię, które po nakłuciu nie krwawiło. Na Słotwinie i w całej Kotlinie Żywieckiej odnotowano kilka przypadków występowania tego rodzaju istot. Jednym z nich jest wyżej wymieniony Wojciech Miczek.

    Choć kronika Andrzeja Komonieckiego jest pisana trudnym językiem, a Słotwinie poświęcona jest tylko niewielka jej część, zachęcam do zapoznania się z nią. Zawiera wiele ciekawych, zaskakujących i intrygujących opowieści takich jak np. historia bitwy o Słotwinę czy szerzeniu się rozbójnictwa.

BIBLIOGRAFIA:
A.Komoniecki, Chronografia albo Dziejopis Żywiecki, Żywiec 1987
Ustne przekazy członków rodziny

opracowała: Marta Wandzel uczennica Gimnazjum im. Jana Pawła II w Twardorzeczce, opiekun: mgr Marian Kaszkur

wstecz do góry
Stronę przygotowała:Lidia Caputa - Jurasz